Czarne naleśniki na Maslenicę

IMG_0170

Na takie naleśniki każdy zwróci uwagę. Gwarantuję! Dodatki najprostsze śmietana i kawior. Jak na rosyjską kuchnię przystało

Jak najszybciej i najprościej nauczyć się obcego języka? Wystarczy nudne wkuwanie słówek zamienić na coś, co sprawia przyjemność. Oczywiście na samym początku nie warto rzucać się na przyjemności wyrafinowane i intelektualnie wymagające.

Odradzam więc czytanie Bułhakowa, by poznać podstawy rosyjskiego czy Flauberta, by zrobić pierwsze kroki we francuskim. Najskuteczniej zacząć od prostych seriali tasiemców, w których i tak mniej więcej, wiadomo o co chodzi i jak się wszystko skończy, a jak się człowiek zgubi to w 153 odcinku na pewno się odnajdzie. Wszystkim, którzy chcieliby sprawić sobie przyjemność i pouczyć się rosyjskiego siedząc wygodnie przed telewizorem podpowiadam pogrzebanie na stronie kanału CTC. Polecam szczególnie dwa seriale Последний из (Ostatni z Magikjan).  Lekko, śmiesznie i można się oswoić z rosyjskim zabarwionym akcentem ormiańskim i gruzińskim. Drugi to Кухня (Kuchnia) o perypetiach ekipy glamournej (jak mówi się w Rosji z fr. glamour – stylowy ) francuskiej restauracji w Moskwie.

Jeśli jednak nie seriale, to dla podszkolenia języka najlepsze są bajki dla dzieci. Zapewniają one gwarancje utrzymania słownictwa na poziomie człowieka z zaledwie kilkuletnim doświadczeniem językowym. Do wyboru Маша и Медведь (Masza i Niedźwiedź), Фиксики (Fiksiki, od ,,fiksit” czyli zangielszczone naprawiać), Барбоскины (Barboskiny)  lub Смешарики Śmieszariki.
Tym których seriale nudzą, a bajki dla dzieci nudzą jeszcze bardziej najlepszym wyjściem będzie muzyka. Nic tak nie wzbogaciło mojego rosyjskiego słownictwa jak słuchanie DDT, Zemfiry, Kino, Mumitrola, Maszyny Wriemieni, Nautilius… Wszystko wystarczy wpisać po prostu tak, łacińskim alfabetem, a youtoube już sobie poradzi. A potem już od jednej piosenki do drugiej.

Kino, bajki, muzyka… cóż jednak może być przyjemniejsze niż jedzenie? Dlatego moim ulubionym zajęciem szlifującym obcy język jest oglądanie programów kulinarnych. Wbrew pozorom jeśli chodzi o słówka rzecz niezwykle przydatna. Bo skąd inaczej dowiedzieć się, że po rosyjsku pieczarki шампиньоны (champiniony z fr.champignons), ostrygi yстрицы (ustricy), a melon to Дыня (dynia), a dynia to Тыква (tykwa). Wiedza niezwykle cenna w każdym sklepie. Nauka jest banalnie prosta, kucharz mówi i jednocześnie pokazuje po kolei składniki. Słówko plus obraz, i to jaki obraz! Aż się chce zapamiętać całą listę składników. Wszystkich, którzy kochają oglądanie jak inni gotują odsyłam na stronę telewizji kulinarnej tveda.ru. A tam zachęcam do odkrycia genialnego kucharza Ilię Lazersona.

Mistrz Lazerson jest szefem kuchni, który nie tylko potrafi świetnie gotować, ale wspaniale również opowiada o jedzeniu, doskonale wzbogacając wasze słownictwo. Dla zachęty wybrałam jeden z jego wspaniałych przepisów. Jest on szczególnie aktualny dzisiaj. Dziś jest bowiem ostatni dzień Maslenicy. To prawosławna odpowiedz, na katolicki tłusty czwartek. Tyle, że Maslenica trwa nie jeden dzień, ale cały tydzień. A zamiast pączków smaży się naleśniki. Szef Lazerson tradycyjne babcine bliny trochę podkręcił dodając do nich atramentu z kałamarnicy. Naleśniki wychodzą wówczas niezmiernie eleganckie, bo czarne i wspaniale wyglądają w towarzystwie śmietany i czerwonego kawioru.

Dla wszystkich, których język rosyjski jest nadal zbyt trudny podaję polską wersję przepisu. Dodam tylko, że mistrz Lazerson zdradza na wizji największą tajemnicę babcinych naleśników. Do ciasta koniecznie trzeba dodać trochę roztopionego masła. Ciepłe masło w kontakcie z zimnym ciastem scala się i tworzy drobne grudki. Na patelni się one rozpuszczają i gwarantują, że naleśniki pokryją się drobnymi dziureczkami. I właśnie takie ażurowe bliny to jest to co na stole powinno się pojawić w czasie Maslenicy (więcej o tym święcie w moim starym poście Maslenica).

Czarne naleśniki z kawiorem

Przepis na czarne naleśniki
Do zimnego mleka (tak na oko około jednej szklanki) wbijamy dwa jajka. Dodajemy trochę cukru i trochę soli (proszę nie oczekiwać od mistrza zbędnej precyzji ile to jest, na ekranie widać ile). Teraz powoli dosypujemy mąkę. Na pytanie ile mąki, odpowiedź jest jedna, tyle ile trzeba, by ciasto miało odpowiednią konsystencję. Odpowiednia konsystencja to coś w rodzaju rzadkiej śmietany. Na koniec wlewamy rozpuszczone masło (tak może ze dwie łyżki). Do gotowego ciasta dodajemy nie więcej niż łyżeczkę atramentu z kałamarnicy (do kupienia bez problemu dzięki Internetowi). Wszystko dobrze mieszamy i mamy już oryginalny kolor blinów. Teraz wystarczy je usmażyć. Odrobinę masła rozpuszczamy na patelni tylko przed pierwszym blinem. Smażymy naleśniki.

Czarne naleśniki podać trzeba równie oryginalnie. Mistrz Lazerson proponuje w towarzystwie pokrojonego na drobną kostkę jajka na twardo, pokrojonych w plasterki kaparów, śmietany, czerwonego kawioru, pokrojonej w kostkę cebuli, a dla ozdoby dodajemy trochę rzeżuchy z parapetu. Cebula nie powinna być zbyt ostra, dlatego warto ją przed podaniem ,,zamarynować”. Czerwoną cebulę trzeba obrać, pokroić w kostkę, posypać cukrem oraz solą i zalać octem. Odczekać 10-15 minut i odcedzić. Taka cebula jest duża delikatniejsza w smaku.

Efekt w całości? Dołączam zdjęcie moich czarnych i białych naleśników. Ale najlepiej zajrzeć do mistrza Lazersona.

***

Wszystkich, którym narobiliśmy z mistrzem Lazersonem apetytu na naleśniki… to może lajka?.

Więcej zdjęć i ciekawostek z prawdziwego życia rodziny w drodze na FB Paris Moskwa 3:54
Zdjęcia z drogi na Instagram @parismoskwa

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Post Navigation