Paryż miasto oblężone

12281952_962393510466253_1995824002_o (1)

To miał być wspaniały romantyczny weekend. Przyjechaliśmy ze Stanów stęsknieni za Europą. Zostawiliśmy Małego Człowieka w Warszawie pod opieką, stęsknionych z kolei za nim, dziadków i ruszyliśmy do Paryża.

Mieliśmy do załatwienia wiele urzędowych spraw niecierpiących zwłoki, ale powiedzmy sobie szczerze to był tylko pretekst. Po czterech miesiącach bez dziadków i przedszkola, chcieliśmy się wyrwać we dwójkę do miasta świateł. W planach były restauracje, włóczenie się po paryskich uliczkach i parkach, picie kiru w ukochanych barach i robienie zdjęć tego najpiękniejszego miasta Europy. Na lotnisku Charles de Gaulle wylądowaliśmy w czwartek 12.11. W piątek spędzaliśmy wieczór w gronie przyjaciół, w domu. Piliśmy dobre wino, oglądaliśmy stare filmy, opowiadaliśmy co u kogo słychać. Trochę żartowaliśmy sobie z Francuzów, że są tak przesądni i panicznie poją się 13. Przecież w AirFrance na pokładzie samolotów nie ma nawet foteli z tym numerem.
Późnym wieczorem 13.11.2015 rozdzwoniły się telefony. To zwykle oznacza, że w Paryżu coś się stało.

Wielu z naszych paryskich znajomych, to tak jak my emigranci, którzy mieszkają we Francji, ale gdzieś w innych krajach zostawili rodzinę i przyjaciół. O tych, którzy są daleko wszyscy boją się  się bardziej. Nikt do końca nie wie co robią, gdzie są, jakie mieli plany na wieczór…  Dlatego gdy dzieje się coś niebezpiecznego w Paryżu, a nawet we Francji do wszystkich tutejszych emigrantów jako pierwsze dzwonią ich mamy. To od naszych mam w Polsce, Rosji, USA, Ukrainie, Białorusi… dowiedzieliśmy się, że na ulicach Paryża terroryści strzelają do ludzi.

***

Od kilku lat mam nieodparte wrażenie, że ktoś próbuje mi ukraść moje życie. Jestem dzieckiem lat 90. Nie to, że urodziłam się właśnie wtedy, wcale nie chcę się zbytnio odmładzać. Po prostu wówczas dorastałam.  Otoczona klimatem tych lat przełomu stawałam się świadomą osobą. Ta niezwykła dekada ukształtowała mnie jako człowieka. To był czas, w którym padały mury i otwierały się granice, mówiło się o wolności i otwartości, jako o czymś, czego już nigdy nikt nikomu nie odbierze. Świat obiecywał nam nieskończone możliwości, globalizację, demokrację. Znów można było podróżować bez pytania się kogoś o pozwolenie. Uwierzyłam, że tak będzie wyglądało moje życie. Wyjechałam na studia do Paryża, zwiedziłam wiele krajów Europy, świat był przyjazny. Tak chciałam żyć.

***

W jednej chwili parę telefonów zamieniło w Paryżu wieczór z przyjaciółmi w nocne Europejczyków rozmowy, które w towarzystwie syren za oknem trwały do rana.

Arek kolega z Ukrainy mówi, że zamachy to początek wojny cywilizacji. A JA NIE CHCĘ WYCHOWYWAĆ MOJEGO SYNA TAK, BY BYŁ PRZYGOTOWANY DO WOJNY. Mąż Mój twierdzi, że wszystkiemu winna jest religia, w TEJ religii jest zapisane zło i przemoc. A JA  ZAWSZE PRZEKONYWAŁAM, ŻE POWINNO SIĘ POZWOLIĆ KAŻDEMU WIERZYĆ W TAKIEGO BOGA , W JAKIEGO CHCE ALBO PO PROSTU DAĆ PRAWO DO NIEWIERZENIA W NIC. Większość z naszych przyjaciół, którzy w Paryżu się przecież nie urodzili, mówią, że wszystko przez to, że Francja za bardzo otworzyła się na przybyszy z innych krajów. ALE PRZECIEŻ MY TEŻ JESTEŚMY TU EMIGRANTAMI. NIE CHCĘ KRZYCZEĆ: FRANCJA DLA FRANCUZÓW, POLSKA DLA POLAKÓW… Misza, który mieszka w Singapurze, przekonuje w sieci, że Zachód musi przestać bezsensu krytykować Putina, bo lepiej trochę przymknąć oko i mieć sojusznika do ważniejszej wojny. Zapomnieć o Krymie, skoncentrować się na Syrii. A JA ZAWSZE WIERZYŁAM, ŻE TAKI HANDEL LUDZKIMI DUSZAMI JEST NIEMORALNY. Wowa, który na co dzień mieszka w Boulogne, na wykrzykuje na facebooku, że wszystkiemu winni są Amerykanie, to oni prowokowali, to oni zestrzelili malezyjski samolot, sami sobie zorganizowali 11 września, opłacili ludzi, którzy stali na Majdanie w Kijowie i teraz też pewnie maczali w zamachach palce…A JA BYŁAM PRZEKONANA, ŻE W TEORIE SPISKOWE WIERZĄ TYLKO OSZOŁOMY. Jacek wysyła mi wiadomość z Warszawy, żebym nie chodziła po Paryżu i unikała wszelkich zgromadzeń. A Wujaszek Wania, dorzuca, że póki latają helikoptery zwiadowcze, to lepiej z domu nie wychodzić. KIEDY MÓJ UKOCHANY PARYŻ ZMIENIŁ SIĘ W MIASTO OBLĘŻONE?! Czas zamknąć ,,uszczelnić” granice, przekrzykują się w telewizji politycy. A JA BYŁAM PEWNA, ŻE KIEDYŚ PRZYJDZIE DZIEŃ, W KTÓRYM WRESZCIE BĘDĘ MOGŁA DO ROSJI POJECHAĆ NA NOWY ROK BEZ WIZY. Agnieszka na FB zarzuca, że to hipokryzja malować swoje zdjęcia profilowe na kolory Francji, bo codziennie na całym świecie giną ludzie i nikt nie robi dla nich takich gestów. I dorzuca, że ,,najbardziej cieszy się z tego Zuckerberg, bo mu algorytmy pokażą ruch w interesie”. JA CHCIAŁAM WIERZYĆ, ŻE LUDZIE NIE WSZYSTKO ROBIĄ DLA BYCIA NA TOPIE CZY PIENIĘDZY. A LEKCJĘ, ŻE NA WSZYSTKIM I TAK ZARABIAJĄ ŻYDZI I MASONI JUŻ PRZEROBILIŚMY.

Gdy miałam 18 lat planowałam być człowiekiem wolnym od lęków, otwartym na inne kultury, ciekawym ludzi i szanującym ich prawo do inności. Dziś niepokoją mnie plany, że obok naszego paryskiego domu miałby stanąć meczet, a gdybym miała córkę martwiłabym się, jeśli chciałaby poślubić Muzułmanina…

Jak pozostać tym człowiekiem, którym planowałam być, gdy kończyłam 18 lat?
Ja chcę moje życie z powrotem!

Gdy w styczniu wydarzył się zamach na Charlie Hebdo, Paryż wyszedł na ulice. Teraz Paryż opustoszał. Terroryści uderzyli, w to co w tym mieście było najpiękniejsze. Bo przecież wystarczyło usiąść na chwilę w jednej z urokliwych knajpek, by zakochać się w tym miejscu na zawsze. Teraz Paryż stał się oblężony przez strach.

 

 

4 Thoughts on “Paryż miasto oblężone

  1. Ania, bardzo mnie poruszył Twój tekst! Myślę dokładnie tak samo.. Trafiłaś w samo sedno :(
    Ty masz wujaszków Wanie i Wowy, którzy oskarżają i ostrzegają. Ja widzę mocny trend wśród moich znajomych. Trend „wiem wszystko” i „wszystko rozumiem lepiej”. Bo przecież temu wszystkiemu winna jest sama Francja, bo tak głupio i bezmyślnie wpuściła Muzułmanów do siebie, bo nie strzegła granic, bo to, bo tamto. Acha.. no i wszystko to wina tych uchodźców! Ale Polacy są przecież bardzo mądrzy, najmądrzejsi nawet! Zamkną granice, zabarykadują się w swoich czterech ścianach, wypiszą się w Unii, a wszystkim uchodźcom powiedzą „wara!”.
    Smutek, smutek, smutek… :(

    • Anna Tarasov on Listopad 24, 2015 at 10:48 am said:

      Zawsze mnie zaskakuje, że ludzie tak łatwo rzucają tak ostre oceny, tak drastyczne rozwiązania problemu. I wkurza mnie, że ja z tymi moimi humanitarnymi poglądami, wydaje się jakaś naiwna, bezradna i przede wszystkim bezbronna.

  2. Paryż jest elastyczny, opustoszal, ale na krótko. I dlatego gdy tylko wróciłam poszłam tak jak było zaplanowane, do teatru. Po czym zabrałam syna na długi spacer po z
    Polach Elizejskich, jarmarku, Trocadero i aż pod Wieżę Eiffla. I nie byłam jedyna.
    Każde sytuacje ekstremalne pokazują tylko prawdziwe twarze naszych znajomych. Oszołomów wykasować można z FB, ale jak ich usuwać z naszego otoczenia w życiu realnym?
    Żyliśmy iluzja, ze pokój, miłość i szczęście to cos wiecznego i trudno jest nagle pogodzić sie, ze o to wszystko trzeba walczyć. Teraz nawet najzwyklejsza kawa na tarasie czy pójście do teatru lub na jarmark bożonarodzeniowy staje sie przejawem odwagi cywilnej.
    Oby ten czas trwał jak najkrócej.

    • Anna Tarasov on Listopad 24, 2015 at 11:11 am said:

      Odwaga cywilna to jedno. I oczywiście zgadzam się z Tobą, że nie można się godzić na to, by żyć pod czyjeś dyktando. Boję się jednak, że tej beztroski, tej dekadenckiej przyjemności siedzenia w paryskiej knajpce przez jakiś czas odzyskać się nie da. Dlatego ta pustka tak mną wstrząsnęła. Nie wydaje mi się, żeby wszyscy się wystraszyli, mam wrażenie, że wiele osób, tak jak my, nie miało ochoty wychodzić z domu. I tym różnił się dla mnie Paryż z listopada od tego ze stycznia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Post Navigation